Przypuszczam, że każdy z Was przynajmniej raz w życiu miał okazję trafić w sieci na osobę, która najmniejszą nawet wzmiankę na temat temat osoby w jakiś sposób związanej z kulturą popularną (np. aktora czy muzyka), podsumowała słowami: "Nie znam gościa".
Słowa krótkie, zwięzłe, acz drażniące równie mocno, jak wspomniane przeze mnie kiedyś "po co w ogóle czytasz?". Słowa, padające najczęściej w sekcji komentarzy, pod artykułami na temat celebrytów. Padające, dodajmy, z imponującą częstotliwością. Padające w celu... No właśnie: w jakim?
Te i tym podobne teksty padają w otwartych sekcjach komentarzy. Komentarzy opcjonalnych - nie ma obowiązku pozostawienia po sobie śladu pod treścią dotyczącą Iksińskiego. A jednak znajdują się ludzie, którzy odczuwają potrzebę oznajmienia światu - a przynajmniej fanom Iksińskiego - że nie mają pojęcia, kto to jest. Pokazowi ignoranci, niemający nic wspólnego z osobami, które faktycznie mogą nie kojarzyć tego konkretnego celebryty.
Co skłania przypadkowych ludzi do ogłaszania wszem i wobec braku wiedzy na temat celebryty Iksińskiego? Najczęściej pewnie zwykła chęć zirytowania innych użytkowników. W końcu na tym polega trolling: zadaj głupie pytanie, zasiej ferment i uciekaj.
Wydaje mi się jednak, że zwalanie każdego dziwnego zjawiska na karb trollingu, to bardzo duże uproszczenie. Nie da się zaprzeczyć przecież istnieniu ludzi żyjących w przekonaniu o własnej wyższości nad entuzjastami kultury masowej. Ktoś taki świadomie ignoruje mainstream (klasyfikując wszystko z nim związane jako dno), bądź też udaje, że go ignoruje, bo jednocześnie posiada wiedzę o tak zwanej kulturze wysokiej, którą to uważa za jedyną i prawdziwą odmianę kultury godną ludzi inteligentnych.
Taka demonstracyjna nieznajomość, dajmy na to, popularnych aktorów, których nazwiska widnieją chociażby na plakatach filmowych, którymi wyklejone są ulice, stawia ignoranta w kiepskim świetle. W moim odczuciu ukazuje go jako człowieka praktycznie oderwanego od rzeczywistości. Przecież nie trzeba śledzić uważnie kariery Leonardo DiCaprio, by widzieć, kim jest, i kojarzyć, w czym mógł grać. Wzmianki o jego nowych filmach pojawiają się nawet w darmowej prasie.
Takie demonstracyjne ignorowanie kultury popularnej kwalifikowałoby się jako jedna z odmian snobizmu. Oczywistym jest, że nikt nie ma obowiązku znać wszystkich osób, które przewijają się przez ogólnie pojęty show biznes. Każde ma prawo nie wiedzieć, kim jest na przykład Kim Kardashian. Wszystko opiera się jednak o sposób, w jaki swój brak wiedzy zasygnalizuje. Jednym jest, nie posiadać żadnej wiedzy o osobie Kim, bo dotąd nie było nam dane o niej usłyszeć (bo nie czytamy brukowców, i nie lubimy oglądać programów typu reality show), ale nie uważamy, że uzyskanie informacji o niej nam umniejszy. Czym innym jest za to duma z własnej ignorancji, i przekonanie, że brak wiedzy na temat Kim Kardashian czyni nas w jakiś sposób lepszymi od innych. Motłoch wie, kim jest Kardashianówna, inteligencja zaś zna nazwiska gwiazd amerykańskiego kina z lat 30. W końcu współczesny świat celebrytów i kultura popularna jest dla plebsu. I w tym miejscu rodzi się pytanie: co jednak zrobić z tymi, którzy kojarzą rodzinkę Kardashianów, a przy tym uwielbiają stare kino?
Opisane tu zjawisko z jednej strony mnie śmieszy, z drugiej zaś uszczupla moje zasoby wiary w ludzkość. Dodanie do notki na portalu plotkarskim na temat Iksińskiego swoich trzech groszy w postaci "nie znam gościa" nie zawsze jest na miejscu - a niestety, komentarze takie pojawiają się zarówno pod tekstami typowo brukowymi, jak i pod informacjami o tragediach, które spotykają celebrytów.
Drugą rzeczą jest demonstrowanie swojego snobizmu, i wyższości nad kulturą plebsu... na portalu plotkarskim "dla plebsu". Nie wspominając o tym, że w dzisiejszych czasach duma z braku wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie jest po prostu śmieszna.
Pozostaje wierzyć, że podejście pewnej części społeczeństwa zmieni się. W końcu w dobie powszechnej informacji najgorsze, co można zrobić, to z uporem się ograniczać.
"Wszystko opiera się jednak o sposób, w jaki swój brak wiedzy zasygnalizuje. Jednym jest, nie posiadać żadnej wiedzy o osobie Kim, bo dotąd nie było nam dane o niej usłyszeć (bo nie czytamy brukowców, i nie lubimy oglądać programów typu reality show)..."
OdpowiedzUsuńAlbo nie wiedzieć o tym, gdy nie przywiązuje się wagi do informacji na tematy celebryckie lub kultury populrnej, bo i tak się to do niczego danemu człowiekowi specjalnie nie przydaje, a musi on zapamiętać całą masę innych rzeczy z bardziej interesującej go lub potrzebnej mu dziedziny ;)
"...ale nie uważamy, że uzyskanie informacji o niej nam umniejszy."
Pełna racja. Poza tym odnoszę wrażenie, że część z komentarzy typu "Kto to jest?" to naprawdę niewinne pytanie o takiej treści (ktoś np. czuje się źle z tą niewiedzą, a że nie ma w zwyczaju googlować i/lub ma nadzieję, że szybciej ktoś mu odpisze na forum zwięźle i na temat, to pisze, często bez namysłu, taki komentarz - zresztą niekiedy taka osoba potem sama odpisuje coś w stylu "Nie musicie pisać, już wiem").
Co zaś do snobizmu jako takiego, to dotyka on i miłośników kultury popularnej~ Choćby jak zmarł Gabriel Garcia Marquez, to na Onecie widziałam komentarz w stylu "Widocznie to jednak nie taki znany pisarz, bo ja o nim nie słyszałem"*. A kilka lat temu pod demotywatorem o tym, że przypadek Edypa to nic w porównaniu z uwikłaniami romantycznymi Ridge'a z "Mody na sukces", ktoś uparcie przekonywał, że jak najbardziej można skończyć szkołę średnią i nie wiedzieć, kim jest Edyp (przy czym ta osoba właśnie tego nie wiedziała i była przekonana, że sporo ludzi ma podobny brak w wiedzy, przy czym nie ma w tym nic złego).
A jeśli idzie o świat realny, to chyba kiedyś ci pisałam, że mój kolega z liceum z wyraźnym poczuciem wyższości wytykał mi, że oglądam filmy, w których nic się nie dzieje, podczas gdy on ogląda tylko komercyjne ;>
*pojawił się też dość ciekawy koment o treści "Jak umiera jakiś tam pisarz, to piszą o tym wiadomości na wszystkich portalach i ludzie się rozpisują, jak bardzo go szkoda, a gdy umiera jakiś naukowiec, to cicho sza" ;>
"Albo nie wiedzieć o tym, gdy nie przywiązuje się wagi do informacji na tematy celebryckie lub kultury populrnej, bo i tak się to do niczego danemu człowiekowi specjalnie nie przydaje" - to oczywiście też ;)
Usuń"Poza tym odnoszę wrażenie, że część z komentarzy typu "Kto to jest?" to naprawdę niewinne pytanie o takiej treści" - zgodzę się, acz pytanie "Kto to jest?" ma zupełnie inny wydźwięk niż to, do którego piję w tym tekście. Mi chodziło o teksty w rodzaju "Nie znam typa", takie, z których bije wręcz poczucie wyższości wynikające z faktu, że komentujący tego "typa" nie zna.
", ktoś uparcie przekonywał, że jak najbardziej można skończyć szkołę średnią i nie wiedzieć, kim jest Edyp " - chyba kojarzę ten wątek...
Co do sytuacji ze śmiercią pisarza, o której wspomniałaś - pisząc tę notkę, miałam w pamięci bardzo przykrą, w moim odczuciu, sytuację sprzed... chyba dwóch miesięcy? Wtedy na Wirtualnej Polsce objawiła mi się informacja o śmierci pewnej blogerki modowej (miała chyba 26 lat). Kompletnie nie kojarzyłam tej osoby, bo i nie śledzę żadnych blogów o tej tematyce. Ale notkę przejrzałam, z czystej ciekawości. A komentarze... Żal, tyle powiem. Co drugi był treści "Nie znam typiary", a komentujący byli wyraźnie dumni z faktu, że nie czytają blogów modowych. Nie wspominając, że wyśmiewali się z portalu, że zamieścił taką informację. Dodam, że nie pamiętam już, w jakim ona była dziale, ale blogerka najwyraźniej była znana w blogosferze.
"Jak umiera jakiś tam pisarz, to piszą o tym wiadomości na wszystkich portalach i ludzie się rozpisują, jak bardzo go szkoda, a gdy umiera jakiś naukowiec, to cicho sza" - heh, ciekawe ile notek informacyjnych o śmierci naukowców widziała ta osoba, nie mając przy tym pojęcia, o kim czyta ;]
Chodzi Ci o tą wiadomość http://gwiazdy.wp.pl/artykul/5883315064145025/zmarla-maddinka-znana-blogerka-modowa.html ? Jak dla mnie to niestety wynika z tego, że ta informacja znalazła się w dziale "Gwiazdy", a od jakiejś dekady wielu ludzi ma alergię na to słowo, odkąd część mediów zaczęła nadużywać tego słowa =='
UsuńSwoją drogą, to i na szczycie komentarzy pod tym newsem, i pod informacją o śmierci tej dziewczyny, jest parę komentarzy, które krytykują zamieszczanie tego typu informacji na portalach, ale nie gardzą samą blogerką:
"Szkoda dziewczyny, ale ile osób ją znało, czytało, oglądało, że wyciągacie jej śmierć na ten portal?... Ani życia to jej nie zwróci, ani fejmu nie doda. Jesteście żałosnymi hienami cmentarnymi."
"Czy to jest miejsce na nekrologi? Ktoś umarła, interesowała się modą, pisała o niej i to wszystko. W naszym kraju jest wiele codziennych przypadków zgonu ludzi, którzy interesowali się: numizmatyką, znaczkami, modą, stolarstwem, piłką nożną, sportami ekstremalnymi..... i nie żyją. Śmierć osoby publicznej, np prezydenta, aktora scen polskich, itp - to jest news! Natomiast nie piszcie o codziennych zgonach Polaków, jakich wielu. Przy okazji oczywiście współczucia dla rodziny tej zmarłej. Moi rodzice też umarli - rok po roku."
Drugi IMHO w pewnym momencie zahacza o granicę dobrego smaku, ale szczęśliwie jej nie przekroczył.
Tak, o tą.
UsuńMasz rację, że wp.pl niepotrzebnie o tym informowało, zwłaszcza w tym dziale. Tak samo rację ma dwójka komentujących, których przytoczyłaś. Ale to nie zmienia faktu, że wiele osób komentuje pod różnymi postami o gwiazdach właśnie w tonie większości komentarzy spod tej notki.
Ale to, że ludzie mają alergię na słowo "gwiazda" to bardzo ciekawa kwestia.W dzisiejszych czasach bardzo łatwo taką "gwiazdą" zostać, media chętnie kreują nowe twarze, a ludzie się wściekają, bo okazuje się, że nastolatka może zrobić karierę (i zarobić pieniądze) tylko dzięki temu, że prowadzi bloga poświęconego modzie. Jakoś rok temu była w internecie spora afera dotycząca szafiarek - poszło o konkurs, w którym mogły prezentować stroje inspirowane powstaniem warszawskim. Część internautów strasznie zjechała te dziewczyny, ale dane mi było przeczytać jeden głos rozsądku: dlaczego czepiać się dziewczyn, które wzięły udział w konkursie, a nie tych, którzy taki konkurs wymyślili? W końcu jak to jest? Za dziwactwa odpowiada osoba kreująca trendy, czy ten, komu dany trend się podoba?