czwartek, 6 sierpnia 2015

Sailor Moon Crystal, czyli wspomnień czar






Oficjalna grafika promująca serię (źródło)
Pretty Guardian Sailor Moon Crystal
Studio: Toei Animation
Rok: 2014-2015
Odcinków: 26

Kiedy w 2012 roku Toei Animation ogłosiło zamiar wyprodukowania nowej animowanej adaptacji Sailor Moon, tym razem wiernie oddające wydarzenia z mangi, miało mieć ogólnoświatową premierę w roku 2013, w ramach obchodów dwudziestolecia serii kultowej już mangi Naoko Takeuchi, fani oszaleli. W kwietniu 2013 roku okazało się, iż premiera serii się opóźni. Co więcej, przez długi czas znalezienie jakichkolwiek oficjalnych wieści na temat rocznicowego anime, było praktycznie niemożliwe. Zamiast tego, strony poświęcone Sailor Moon opływały w coraz to nowe informacje dotyczące Sailorkowych gadżetów. Kosmetyki, figurki, broszki do transformacji będące puzderkami na kosmetyki i magiczne pałeczki to tylko część gadżetów, które przez kilka miesięcy zalewały rynek. Przez pewien czas wydawało się wręcz, że cała obietnica nowego anime to jedno wielkie kłamstwo, sfabrykowane na potrzeby napędzenia sprzedaży gadżetów.
Dopiero początek roku 2014 przyniósł konkretną informację o premierze, oficjalne grafiki, oraz tytuł: Pretty Guardian Sailor Moon Crystal. I tak od lipca 2014 roku Toei Animation regularnie, w pierwszą i trzecią sobotę miesiąca, wypuszczało kolejny odcinek, a widzowie z całego świata mogli cieszyć się nową serią za pośrednictwem serwisu Niconico, na którym dostępna była z napisami w 12 wersjach językowych.
Wszystko wydawało się piękne. Jednak zderzenie wspomnień i sentymentów z rzeczywistością potrafi być bolesne.
Fabuła serii koncentruje się wokół Usagi Tsukino. Nasza bohaterka ma 14 lat, i chodzi do gimnazjum. Jest dość roztrzepana, często płacze, w szkole zbiera kiepskie oceny. Ma kilka koleżanek, kochających rodziców i nieznośnego młodszego brata. Jej zwyczajne nastoletnie życie zmienia się jednak w dniu, gdy spotyka na swojej drodze Lunę, czarną kotkę z plamką w kształcie półksiężyca na czole, i kilkoma niezbyt typowymi dla zwykłego kota cechami; między innymi zdolnością mowy. Usagi otrzymuje od niej magiczną broszkę, dzięki której może transformować się w wojowniczkę: Sailor Moon. Od tego dnia jej przeznaczeniem staje się walka w obronie Ziemi.
W kolejnych odcinkach i rozdziałach mangi Usagi walczy z wrogami, poznaje szczegóły dotyczące swojego poprzedniego wcielania (księżniczki Serenity pochodzącej z Księżyca), zbiera drużynę wojowniczek, którym patronują poszczególne planety Układu Słonecznego, a także zakochuje się.

Jeśli znacie stare anime, które przyciągało widzów przed ekrany w latach 90, zapewne pamiętacie, że miało ono dość specyficzny format, tzw. monster of the week: w każdym odcinku antagoniści wysyłali nowego potwora, przeciwnika dla Sailorek. W nowym anime tego formatu nie ma. Mocno bazujące na mandze Sailor Moon Crystal to 26 odcinków, po jednym na rozdział mangi. Dla porównania, pierwszy arc anime Sailor Moon z lat 90 (Dark Kingdom) miał odcinków aż 46, czyli o ponad 20 więcej, niż cały pierwszy sezon Sailor Moon Crystal, które składa się z dwóch arców (Dark Kingdom i Black Moon).
Jak widać po samej ilości odcinków, Sailor Moon Crystal mocno się różni od swojego "pierwowzoru". Wybór słowa jest jak najbardziej celowy; tuż po premierze pierwszego odcinka okazało się bowiem, że duża część fandomu zachodniego uznawała anime z lat 90 za "podstawową wersję" Sailor Moon. O mandze zirytowane komentarze praktycznie nie wspominały. "Pierwowzorem" jest zatem stare anime - w przypadku Stanów Zjednoczonych nierzadko była to pierwsza wersja dubbingowana - a "prawidłową wersją" postaci Usagi jest Eternal Sailor Moon czyli jej najpotężniejsza magiczna odsłona, pokazana w starym anime*, w dodatku nieco już starsza (w ostatnim arcu Usagi uczęszcza do liceum) i bardzo doświadczona. Z tego właśnie powodu zachodnia część fandomu często krytykowała Toei za "nową" kreację Usagi; za zrobienie z niej słabej i dziecinnej, w niczym nie przypominającej wojowniczki, którą być powinna. Fakt, iż na początku starej wersji anime Usagi również nie była silna, oraz nie do końca wiedziała, co robi, a także jej młody wiek (wielokrotnie podkreślane w starym anime 14 lat zdecydowanie uprawnia naszą bohaterkę do niedojrzałego zachowania, i marzenia o poznaniu księcia na białym koniu), były radośnie ignorowane
Ponadto w coraz ostrzejszych dyskusjach na tumblr, który już od dawna jest idealną platformą społecznościową dla wszelkiej maści fanów, pojawiły się argumenty, iż nikt nie ma obowiązku znać mangi, a materiałem źródłowym dla Crystal powinno być nic innego, jak anime z lat 90. 

Czytają reakcje widzów na kolejne odcinki Sailor Moon Crystal, doszłam do wniosku, że fandom ten padł ofiarą swego rodzaju zakłamania. Fani przez lata okopywali się we wspomnieniach o zakończonej dawno serii, i cierpiąc na brak całkiem nowego materiału, bazowali swój fanowski wkład na własnych head canonach i fan-teoriach. Te zaś stworzyły fanon, który powoli zepchnął kanon z piedestału. Stąd dziesiątki przepełnionych frustracją postów, które od premiery pierwszych odcinków serii Crystal zalewały media społecznościowe. Wychowani na anime z lat 90 fani zarzucali twórcom wymazanie feministycznego przekazu Sailor Moon, poprzez sprowadzenie głównej bohaterki do roli nieogarniętej, dziecinnej i wiecznie płaczącej dziewczynki, której życiowym celem jest spotkanie księcia z bajki, którego kiedyś poślubi. Sam książę zaś był aż nazbyt często tematem rozmyślań naszej bohaterki, a jego domniemana śmierć wywarła na nią przesadnie duży wpływ (w końcu kto normalny rozpacza po tym, ja jej, czy jego oczach, ginie ukochana osoba?). Przez to wszystko pierwszy arc stał się jednym wielkim przesłodzonym romansidłem. 
Poza tym marzenie, by zostać księżniczką i panną młodą zostało uznane za zbyt mało ambitne dla współczesnych dziewczynek.
Dodatkowo wzburzenie części widzów wzniecił zbyt duży heteroseksualizm serii. Sailorki zostały oficjalnie połączone w pary z Generałami Królestwa Ciemności (zgodnie z dawnym pomysłem Naoko Takeuchi, którego pozostałością jest jeden oficjalny rysunek). Co gorsza, bohaterki w ogóle nie mają się ku sobie, a przecież (zdaniem fandomu) powinny. Przecież żadna nastolatka nie nazywa swojej koleżanki "piękną" bez podtekstu seksualnego.
Bezczelna wyrazie hetero-normatywność dopadła również nieszczęsnych Generałów. Pamiętacie zapewne słynną nie-tak-znowu-dwuznaczną relację Zoisite i Kunzite? Twórcy Crystal ośmielili się wykreślić tę część historii Generałów (dodajmy: znaną jedynie z anime z lat 90), i pozostać wiernymi mandze, w której owego męskiego romansu nie było.
Zarzuty brzmią poważnie, ale czy faktycznie był uzasadnione? Sailor Moon jako seria z gatunku magical girl, nie jest z założenia feministyczna. Należy również podkreślić, że to, co wydaje się feministyczne z perspektywy świata zachodniego, wcale nie musi takie być, z perspektywy Wschodu (w tym przypadku: Japonii). Jeśli zaś chodzi o hetero-normatywność serii, pragnę przypomnieć, że to właśnie odbiorca zachodni jako pierwszy wykreślił podteksty homoseksualne z pierwszej animowanej wersji Sailor Moon: jedna z dubbingowych wersji starego anime, która ukazała się w Stanach Zjednoczonych, zmieniła Zoisite w kobietę, aby uniknąć niewygodnej obecności bardzo jednoznacznych romantycznych scen z udziałem dwóch mężczyzn. Nie wspominając, że w dalszych sezonach zmieniła Harukę i Michiru - kanoniczną lesbijską parę - w kuzynki.
Trzeba również mieć na uwadze, iż ogólnoświatowa oficjalna emisja anime paradoksalnie mogła ograniczyć twórcom pole manewru. Zachód hołduje innym wartościom, niż wschód. Zatem czy twórca japoński może z całą pewnością stwierdzić, że coś, co spodobałoby się japońskiemu widzowi, nie oburzy widza amerykańskiego?

Jak widzimy, pary nie wzięły się z powietrza
(praca Naoko Takeuchi, źródło).
Moim zdaniem oburzenie zachodniego fandomu na Sailor Moon Crystal jest nieuzasadnione. Nostalgia zrobiła swoje, zmieniając współczesną bajkę o dziewczynie, która chciała być księżniczką, w głęboki manifest feministyczny, zakorzeniony w feminizmie zachodnim. Oczywiście nie pozostałabym wobec serii bezkrytyczna - ma ona swoje wady, i mniejsze i większe. Oraz zalety, też różnego kalibru.
Zacznijmy od wad. Większość z nich, w moim odczuciu, to efekty zbyt niskiego budżetu, przeznaczonego na serię ONA. Niechluja animacja, duże uproszczenia w niektórych scenach (co wygląda tym śmieszniej, gdy mamy do czynienia ze sceną wzruszającą), porażające swoją intensywnością kolory, dziwne zaburzenia proporcji podczas ruchu postaci, oraz największy z grzechów Toei Animation, czyli efekt CGI w sekwencjach transformacji. Pomysł najgorszy z możliwych: przy takich proporcjach bohaterek (projekty postaci to ukłon w stronę oryginalnej, specyficznej kreski z mangi Sailor Moon) zamiast eleganckiej sylwetki na tle migających tęczowych świateł, otrzymaliśmy coś w rodzaju wirującego zbitka przypominającego nitki makaronu, stopniowo okręcanego wstążkami.
Paradoksalnie, sporo wad wynikło ze zmiany formatu anime. Sama zmiana była, oczywiście, pozytywna: w końcu anime miałoby być zgodne z mangą. Czegoś jednak zabrakło. Stare anime wprowadziło sporo zmian do scenariusza mangi, i uzupełniało go mnóstwem fillerów. I teraz, gdy mamy okazję porównać oba materiały, rozwiązanie, wykorzystane w starym anime, uważam za lepsze. Dzięki takiej ilości dodatkowych odcinków twórcy mogli rozwinąć osobowości postaci, oraz pokazać interakcję między nimi. Ponadto mogli zaprezentować rozwój przyjaźni między Usagi a pozostałymi Sailorkami - niby szczegół, ale bardzo istotny, jeśli oczekuje się, od widza wiary w to, iż piątka nastolatek, które wcześniej się nie znały, zacznie nagle doskonale współpracować i bronić się nawzajem. W Crystal z kolei tego zabrakło, i w efekcie widzowie zmuszeni są przyjąć głęboko zakorzenioną przyjaźń Sailorek za pewnik.
Mimo to format anime uważam za trafiony, wierność mandze też podpięłabym pod zalety serii. Ponadto sceny walk prezentują się, moim zdaniem, naprawdę dobrze: są dynamiczne i nie powtarzają w kółko tych samych sekwencji. Twórcy zadbali również o detale, takie jak zastąpienie dyskietek, używanych w jednym z odcinków, płytami CD, oraz wyposażenie Usagi w laptopa. Do tego uzupełnili stroje Sailorek drobnymi elementami, które istniały w mandze, a których zabrakło w pierwszym anime. 

Sailor Moon Crystal uważam za całkiem udany eksperyment. Projekt skierowany był przede wszystkim do starych fanów, darzących serię nostalgiczną sympatią, a zatem ryzykowny. Mimo dużej krytyki ze strony części odbiorców, ostatni odcinek serii zawierał sporo sugestii dotyczących możliwej kontynuacji. Czy takowa będzie, na dzień dzisiejszy nie wiadomo. Jeśli jednak tak się stanie, będę naiwnie liczyć, że Toei wykaże się odrobiną zdrowego rozsądku, i przeznaczy większą część budżetu na animację. Bo i jaki jest sens przygotować tak dużą ilość kiepskiego materiału, by później poprawiać go, przygotowując wydanie DVD?
Przyznaję serii ocenę 6,5/10. To jest serial, zatem wrażenia estetyczne są bardzo ważne. Crystal, niestety, na estetyce poległo.


*W mandze pojawia się jeszcze Sailor Cosmos, będące prawdopodobnie przyszła forma Usagi.

24 komentarze:

  1. Sailorki <3 Miałam w planach tę anime, nawet obejrzałam pierwszy odcinek, ale nie przekonała mnie kreska, jestem przyzwyczajona do starej wersji, więc... jakoś ciężko mi się oglądało Crystal... Więc zrezygnowałam.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreska jest specyficzna, na początku ciężko mi się było przyzwyczaić. Choć chyba najbardziej brakowało mi momentów komicznych.

      Usuń
    2. Najbardziej lubiłam chyba te komediowe wstawki :D Ech, nie dla mnie ten animiec :<

      Usuń
    3. Twórcy próbowali ich trochę wstawiać, ale wyglądało to tak, jakby się bali, że wyjdzie zbyt infantylnie. Co jest dziwne, bo w mandze były komediowe wstawki...

      Usuń
  2. Propo przeznaczenia Crystala dla widza japońskiego, a nie zachodniego - dla mnie nic nie przebije idiotycznych postów jednego kolesia z Filmwebu, który wydawał się być oburzony faktem, iż twórcy tej serii nie chcieli zrobić czegoś dobrego dla ludzi, którzy w połowie lat 90. nie mieli wielkiego dostępu do kreskówek (o anime nawet nie wspominając) i oglądali "Czarodziejkę..." na Polsacie ;> Poza tym wnerwiał się, że nie ma wątku Nephrite i Naru oaz romansu między Zoisite a Kunzite (choć później twierdził iż wie, że tego nie było w mandze), ale to blednie w porównaniu z przekonaniem, iż Toei powinno szczególnie uwzględniać potrzeby części polskich widzów ;) Zwłaszcza przy uwzględnieniu, iż wcale nie było tak, że wtedy wszyscy mieli dostęp do kreskówek (pomijając kino i VHS) tylko przez TVP i Polsat - w końcu duża część dzieciarni oglądała wcześniej starsze seriale anime na Polonii 1, a niektórzy oglądali angielskojęzyczne Cartoon Network przez satelitę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do grupy oglądającej anime na Polonii 1 zaliczałam się też ja ^^
      Ale podałaś dobry przykład fanowskich pretensji - podobne były na tumblr, od fandomu amerykańskiego, który zaczynał przygodę z Sailor Moon od tej słynnej wersji dubbingowanej, która zrobiła z Zoisite kobietę (pamiętam post, którego autorka twierdziła, że utrzymywanie, że on jest facetem, to mizoginia, bo dzięki zmianie płci wśród Generałów była też kobieta).
      Podobne pretensje mają niektórzy fani Saint Seiya, oglądający serię Soul of Gold: Toei ośmieliło się nie brać pod uwagę head canonów fandomu ^^

      Usuń
    2. "pamiętam post, którego autorka twierdziła, że utrzymywanie, że on jest facetem, to mizoginia, bo dzięki zmianie płci wśród Generałów była też kobieta" - to nic w porównaniu z tym, jak nangbaby twierdziła, że takie twierdzenie jest transfobiczne (bo skoro Zoisite w oryginale to chłop, a w amerykańskiej wersji baba, jest w takim razie transseksualną kobieta)... Choć dla mnie jeszcze bardziej powalająca była opinia, iż przekonanie, że bohaterowie Sailor Moon są narodowości japońskiej, a nie amerykańskiej, jest rasistowskie, bo w ten sposób skreśla się możliwość, iż może płynąć w nich krew afroamerykańska o_O... znasz kogokolwiek, kto na widok białej osoby ze Stanów bierze pod uwagę, że może mieć ona czarnoskórych przodków? To, że Zoisite jest transseksualną kobietą, można od biedy uznać za headcanon próbujący pogodzić wersję oryginalną z amerykańską adaptacją, ale to już był IMHO przechył.
      W ogóle to jak sobie przypominam burzę wokół niej, to coraz bardziej sobie uświadamiam, jak wielkim złem jest emitowanie w danym kraju produkcji głównie lub tylko o bohaterach danej narodowości - może jakby w Stanach było inaczej, to nangbaby nie miałaby tak głupiego podejścia? Jednym z jej "argumentów" na niechęć do wersji japońskiej było to, że podczas gdy mogła utożsamiać się z Amy Anderson/Mizuno, to nie mogła tego już czynić w przypadku Ami Mizuno, bo ta druga była Japonką, żyła w innym społeczeństwie i innej kulturze, a co za tym idzie miała za sobą kompletnie inne doświadczenia życiowe ==' - może jakby widziała więcej produkcji z innych krajów, to wiedziałaby, że mimo dzielących ich różnic kulturalnych, ekonomicznych itp. itd., ludzie są wszędzie mniej więcej tacy sami?

      A wracając do headcanonów: te na temat rzekomego homoseksualizmu Innerek to chyba są w lwiej części popularne tylko w fandomie amerykańskim. Jak dobrych kilka lat temu dowiedziałam się z artykułu o homoseksualizmie w SM na amerykańskim WikiMoon, że dziołchy są uważane przez część fanów za lesbijki, myślałam, iż zostało to dopisane tylko na doczepkę, żeby zrównoważyć to, iż w sekcji o postaciach męskich często uważanych przez fanów za niehetero jest więcej przykładów (choćby Fiore) niż w sekcji o postaciach żeńskich. Po prostu wcześniej nie spotkałam się z takim headcanonem w polskim fandomie. Nawet na jednym polskim forum SM, w temacie o homoseksualizmie w Sailor Moon, gdy jedna dziewczyna zaczęła wymieniać jako osoby homo - obok Zoisite, Kunzite, Haruki, Michiru, Fisheye'a, Seiyę, czy nawet Fiore'a - Aluminium Siren i Lead Crow oraz Hawk's Eye'a (już wymienienie tych trzech postaci wywołało u mnie WTF), nie padło imię żadnej z Innerek. Heh...
      BTW: przepraszam, jeśli już Ci pisałam o powyższym, ale czułam potrzebę rantu - poza tym tutaj może zauważyć to jeszcze ktoś inny zainteresowany tematem...

      Usuń
    3. Transfobiczne... chyba widziałam ten post, mignął mi na dashu jakoś przed premierą pierwszego odcinka. Pamiętam, że wtedy jedna tumblrowiczka protestowała przed "przerabianiem" SM, bo ona miała sentyment do wersji z pierwszym dubbingiem amerykańskim, i dla niej ta seria od zawsze była historią dziewczyny o imieniu Selena.

      "bardziej powalająca była opinia, iż przekonanie, że bohaterowie Sailor Moon są narodowości japońskiej, a nie amerykańskiej, jest rasistowskie, bo w ten sposób skreśla się możliwość, iż może płynąć w nich krew afroamerykańska o_O... znasz kogokolwiek, kto na widok białej osoby ze Stanów bierze pod uwagę, że może mieć ona czarnoskórych przodków?" - nie, i pierwszy raz się spotykam z tym argumentem @_@

      Emitowanie w danym kraju - mi się wydaje, że ten problem dotyczy głównie Stanów, bo jakoś w Polsce nie mieliśmy z tym problemów. To chyba specyfika lokalizacji: my w Europie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że wokół nas są inne kraje, z innymi mieszkańcami. A Stany są praktycznie same sobie. Owszem, mają z jednej strony Kanadę, z drugiej Meksyk, ale większość stanów otoczona jest innymi stanami, które są niemal takie same (podobne doświadczenia, sposób myślenia, itp). I siłą rzeczy chyba zaczynają myśleć, że ludzie w innych krajach są kompletnie inni.

      "te na temat rzekomego homoseksualizmu Innerek to chyba są w lwiej części popularne tylko w fandomie amerykańskim" - też tak sądzę, w polskim fandomie się z tym nie spotkałam.
      Heh, ale jak można uważać Fish Eye'a i Hawk Eye'a za homo, jak oni nawet nie byli ludźmi? x) (Choć ten drugi w mandze zachowywał się bardzo... specyficznie).

      Nie szkodzi, dobry rant nie jest zły :)

      Usuń
    4. Ta tumblrowiczka to była właśnie nangbaby - żeby było jeszcze ciekawiej, twierdziła, iż dla niej Sailor Moon (oczywiście wersja amerykańska) to nie jest żaden poważny serial, tylko twór mocno campowy... pojęcia nie mam, czemu w takim razie tak mocno przeżywała nowy dubbing, jakby ktoś niszczył nie-wiadomo-jaką świętość.

      Co do "argumentu" o rasizmie - on też był autorstwa nangbaby. Innym z jej argumentów o rzekomym rasizmie w Sailor Moon było to, że ludziom znajdującym się pod wpływem antagonistów (głównie w pierwszych odcinkach) ciemnieje skóra ;P Tak sobie myślę, że tego typu argumenty to już wymyślała na siłę, w celu oszukiwania samej siebie (tak samo jak kiedyś zreblogowała pierwszą stronę fanowskiego komiksu, w którym Artemis zmienił się w człowieka, przy czym skomentowała to słowami "Porno z udziałem furry... Kolejna przyczyna, dlaczego cieszę się, że już nie jestem w tym fandomie" - co wyszło o tyle dziwnie, że w mandze okazuje się, że Artemis oraz Luna i Diana to faktycznie ludzie/humanoidy, tyle że przybrali kocią postać).

      "Emitowanie w danym kraju - mi się wydaje, że ten problem dotyczy głównie Stanów, bo jakoś w Polsce nie mieliśmy z tym problemów." - o to właśnie mi chodziło. Jakby nie patrzeć, to nawet w krajach arabskich emitują produkcje z krajów nieislamskich - niby u nich jest to spowodowane głównie niedostatkiem własnych produkcji (jak kiedyś na Fejsie opowiadałam chłopakowi, który wychowywał się w Pakistanie, o kreskówkach made in PRL, powiedział mi, iż mamy farta, że mamy własne kreskówki, bo u nich dzieciaki mogły/mogą oglądać tylko produkcje amerykańskie i trochę anime), ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ktoś u nich któregoś dnia nie stwierdził, że będą oglądać tylko wytwory z ich kręgu kulturalnego.
      W sumie jedynym wyjątkiem z krajów nietotalitarnych, który mi się kojarzy z tego typu podejściem, jest Korea Południowa, acz u nich dotyczy to tylko produkcji japońskich. Ichnia wersja Sailor Moon jest tak pocięta, że ze wszystkich pięciu serii Koreańczycy wyemitowali łącznie mniej odcinków niż Amerykanie w latach 90. z tylko czterech serii. Usuwali wszelkie sugestie, że akcja dzieje się w Japonii lub że postacie są Japończykami, ze względu na odniesienia do szintoizmu pomijali odcinki, w których duża część akcji działa się w świątyni Rei (dlatego m.in. zmontowali jeden odcinek z odcinków 10 i 11, zaś w ich wersji Yuuichiro pojawia się tylko w jednym odcinku, tym o feriach w górach)... poza tym wycięli wszystkie sceny pocałunków, ale to już insza para kaloszy (co ciekawie wypada w porównaniu z faktem, że Starlights są u nich cały czas kobietami i tego nie ukrywają... a wątek zakochania Seiyi w Usagi pozostał bez zmian).

      "Heh, ale jak można uważać Fish Eye'a i Hawk Eye'a za homo, jak oni nawet nie byli ludźmi? x) (Choć ten drugi w mandze zachowywał się bardzo... specyficznie)."
      Ale aż do przedostatniego odcinka nie wiedzieli, że są zwierzętami zmienionymi w ludzi ;) No i czuli pociąg do przedstawicieli gatunku Homo sapiens (Fisheye do facetów, Tiger's Eye i Hawk's Eye do kobiet). W przypadku Hawk's Eye'a dziwi mnie to, że tamta osoba uznała go za niehetero chyba głównie/tylko dlatego, że poświęcił swoje życie, aby uratować Rybę - bo jakby wzięła pod uwagę, że w jednym odcinku puścił buraka, gdy Ryba się malował i wyglądał mocno pociągająco w kobiecym przebraniu, to wymieniłaby i Tiger's Eye'a, który też wtedy się zaczerwienił (i obaj to sobie wygarnęli). Choć - z drugiej strony - oglądałam kiedys amvkę zrobioną tylko z klipów z serii Super S, z "All You Need Is Love" Beatlesów, w którym pojawiła się scena, która wyglądała tak, jakby Hawk's Eye flirtował z Rybą (problem w tym, że nie mam pojęcia, co to mógł być za odcinek, a samej amvki nie mogę znaleźć na YT :/).

      Usuń
    5. "Innym z jej argumentów o rzekomym rasizmie w Sailor Moon było to, że ludziom znajdującym się pod wpływem antagonistów (głównie w pierwszych odcinkach) ciemnieje skóra ;P" - zgadzam się, że to było wyszukiwanie argumentów na siłę :/ To aż śmieszne. A ta historia o Artemisie? Cóż... ktoś nie zna mangi ;] Nie, że nie czytał jej samej - nie raczył zapoznać się z kanonem. A w pewnej chwili ta część fandomu zaczęła krzyczać "Nie mówcie nikomu, że to było w mandze! Nikt nie ma obowiązku znać mangi!" w odniesieniu do zawartości odcinków SMC.

      Co do Korei - ciekawa sytaucja, nie czytałam o tym wcześniej. Choć w gruncie rzeczy, nie dziwi mnie to aż tak bardzo.
      Ale ostro pocieli SM. Ciekawa jestem, czy inne anime traktują/traktowali w ten sam sposób?

      Kurczę, nie pamiętam tak dobrze scen z Hawk Eye i Fish Eye, które opisałaś. Muszę zrobić sobie mały seans Super S. Ale że czuli pociąg do ludzi, to pamiętam. I pamiętam moją konsternację, wywołaną postacią Fish Eye: dziewięcioletnia ja zastanawiała się, czy to pan czy pani? I jeśli pani, to dlaczego w jednym odcinku powiedziała: "Nie martwcie się, tym razem pójdę (w domyśle: wykonać misję) jako mężczyzna"?
      Potem nastoletnia ja przeżyła lekki szok kulturowy, gdy przeczytała w internetach, że Fish Eye był facetem ^^
      A co do Hawk Eye - on w mandze się tak zachowywał. Chodził w sukience, z tego co pamiętam. Więc może to był powód?

      Usuń
    6. Hehe, ja z mangi przeczytałam tylko trzy pierwsze rozdziały i Parallel, a i tak wiem o niej dość dużo ;P (jak choćby to, iż jedynymi postaciami spośród przeciwników Sailorek, które przeszły w niej na dobra stronę, był Kwartet Amazonek... Cztery postacie w mandze w porównaniu do dwudziesty i pół (pół to Tin Nyanko ;)) w pierwszym anime to w końcu różnica szalona.

      "Ale ostro pocieli SM. Ciekawa jestem, czy inne anime traktują/traktowali w ten sam sposób?"
      Nie mam pojęcia, ale to wysoko prawdopodobne - zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę to, co zrobili w zeszłym roku z Disneyowską "Wielką Szóstką" http://kotaku.com/why-big-hero-6-is-upsetting-some-people-in-south-korea-1680370861 Esencją jest dla mnie ta informacja:
      "In the Korean version, "Hiro," a Japanese boy's name, is "Hero." What's more, his last name is no longer the Japanese surname "Hamada," but "Armada." His brother, "Tadashi," is called "Teddy," because "Tadashi" is a Japanese name—even if, as noted by tipster Sang, the character's original English-language voice actor is a half-Korean actor. Basically, explicit indications that the characters were of Japanese heritage were nixed for Korean audiences."

      Hehe, a ja wtedy pomyślałam, że po prostu Ryba będzie udawać faceta lub potrafi zmienić płeć, jeśli trzeba (wiedziałam, że są gatunki ryby, które w razie potrzeby tak czynią) - jak później się okazało, że to naprawdę ryba, tylko zmieniona w człowieka, moja hipoteza tylko nabrała sensu ;) ...co nie zmienia faktu, że nie rozumiałam, po kiego grzyba Ryba udawała w tym odcinku mężczyznę (ale ja to byłam takim dzieckiem, że póki ktoś by tego nie powiedział prosto i wyraźnie, to bym nie przyjmowała tego do wiadomości, choćby było nie wiadomo ile hintów - miałam tak z Haruką i Michiru, podobnie w przypadku Seiyi ... heh).

      "Potem nastoletnia ja przeżyła lekki szok kulturowy, gdy przeczytała w internetach, że Fish Eye był facetem ^^"
      Takoż i ja - ani Zoisite z Kunzite, ani (zwłaszcza) HaruMichi, ani inne tego typu wątki mnie tak nie zdziwiły jak prawda o płci Fisheye'a ;)

      "A co do Hawk Eye - on w mandze się tak zachowywał. Chodził w sukience, z tego co pamiętam. Więc może to był powód?"
      Niestety ta osoba ewidentnie odwoływała się do anime, więc odpada - poza tym nie wymieniła go samego, tylko w parze z Fisheyem, dając do zrozumienia, iż relację romantyczną między nimi uważa za pewnik.

      Usuń
    7. Ja najpierw wiedziałam dużo z samego czytania o mandze, a niedawno przeczytałam samą mangę, żeby mieć porównanie z Crystal. Parallel nie czytałam. Ale w każdym razie, ja o treści mangi, i o różnicach między nią a anime, dowiedziałam się ze stron fanowskich, i z Wikipedii. Czyli z najoczywistszych źródeł.
      Pomyślałam teraz, że analogiczna mogłaby być kłótnia o to, że w "Drużynie Pierścienia" Arwena gra bardzo istotną rolę w ocaleniu Froda, a Glorfindel nie istnieje - bo przecież nikt z oglądających film nie ma obowiązku przeczytać książkę.

      Przeczytałam to, i... no nieźle. Tyle powiem. Nawet nie wiedziałam, że oni mają taki problem.

      Hm... ja chyba też na początku myślałam, że Fish to kobieta, która udaje faceta, ale potem namieszał mi ten odcinek, w którym "poszedł jako mężczyzna" - bo pamiętam, że tam był motyw z modelingiem, Fish był modelem, i w jednej scenie stał w samej bieliźnie. Biustu niet. Także mała ja miała ciężki orzech do zgryzienia :D Zresztą, podobny problem miałam, jak już Ci chyba kiedyś pisałam, ze Starlights. A po latach miałam kolejną sytuację z tego gatunku, tym razem oglądając Saint Seiya/Rycerzy Zodiaku. Chodziło o (nomen omen) Rycerza spod znaku Ryb, który miał żeńskie imię (albo pseudonim), był do potęgi wybiszowany, a nasz lektor radośnie zmieniał mu zaimki w środku zdania. Fakt, że brak maski wskazywał, że to mężczyzna, ale cała reszta już niekoniecznie ^^

      "Niestety ta osoba ewidentnie odwoływała się do anime, więc odpada - poza tym nie wymieniła go samego, tylko w parze z Fisheyem, dając do zrozumienia, iż relację romantyczną między nimi uważa za pewnik." - będę musiała obejrzeć te odcinki Super S, bo ciekawi mnie, ile było w tym faktycznej sugestii, a ile fan sobie dośpiewał.

      Usuń
    8. "Parallel nie czytałam." - wiele nie tracisz ;) Kousagi - druga córka Usy i Mamo-chana - jest fajna, ale cała reszta jest taka, że szkoda gadać.

      "Przeczytałam to, i... no nieźle. Tyle powiem. Nawet nie wiedziałam, że oni mają taki problem."
      Wtedy też nie dziwi, że zrobili taka aferę wokół postaci Korei z Hetalii ;P Wtedy wydawało mi się, że u nas byłaby podobna afera wokół postaci Feliksa, gdyby Hetalię stworzył ktoś z Rosji lub Niemiec, ale w porównaniu z tym, co Koreańczycy zrobili m.in. z SM i Wielką Szóstką, stosunek Polaków do narodów byłych okupantów oraz ich dorobku kulturalnego jest więcej niż przyzwoity ;)

      Usuń
    9. "stosunek Polaków do narodów byłych okupantów oraz ich dorobku kulturalnego jest więcej niż przyzwoity ;)" - po przeczytaniu tamtego materiału, też mi się tak wydaje ^^

      Usuń
    10. Tak w ogóle to się zastanawiam, jak koreańscy widzowie mogli się połapać przy takim pocięciu serii (ja miałam z tym lekkie problemy przez to, ze Polsat nie wyemitował odcinka 133, choć tam w zasadzie jedynym przełomowym wydarzeniem było pojawienie się Diany - i przy okazji pokazanie wprost, że pairing Luna/Artemis to kanon, w dodatku ostateczny ;)).
      http://wikimoon.org/index.php?title=Sailor_Moon_in_Korea - tu jest trochę więcej o wersji koreańskiej (wojowniczki nazwali "wróżkami", więc podobnie jak u nas ;)). Tu jest pokazane, jak to wyglądało w praniu https://www.youtube.com/watch?v=ZPoIektuCHs (jak jednak ktoś napisał w komentarzu, w 2013 powstała nowa wersja koreańska, w której m.in. przywrócono przynajmniej część japońskich napisów). A tu transformacje https://www.youtube.com/watch?v=dO5kWEN9mNI (Matko Święta, ten montaż jest beznadziejny...).

      Usuń
    11. Zastanawiałam się przez chwilę nad odcinkiem 133, o którym napisałaś - i przypomniałam sobie, że wtedy nie mogłam ogarnąć, skąd nagle wzięła się Diana. Chyba nawet wydawało mi się wtedy, że coś przegapiłam, może opuściłam odcinek. Czy tak samo nie było z końcówką pierwszego arcu? Polsat chyba opuścił walkę z Metalią, bo pamiętam, że czekałam na finał, a w kolejnym odcinku okazało się, że już jest po wszystkim, a Usagi straciła pamięć.
      Zaczęłam przeglądać linki od filmiku z transformacjami. Przez moment zastanawiałam się, czemu montaż jest taki a nie inny. W końcu zaskoczyło: wycieli całą nagość, heh. (Na marginesie: po latach nie mogę się nadziwić, że Polsat nie miał nic przeciwko wyemitowaniu odcinka 200, w którym Usagi pokazała się w pełnej krasie, w dodatku od frontu).

      Usuń
    12. "Zastanawiałam się przez chwilę nad odcinkiem 133, o którym napisałaś - i przypomniałam sobie, że wtedy nie mogłam ogarnąć, skąd nagle wzięła się Diana. Chyba nawet wydawało mi się wtedy, że coś przegapiłam, może opuściłam odcinek." - miałam tak samo XD
      Odcinków 45 i 46, czyli dwóch ostatnich z pierwszego arcu, Polsat nie wyemitował (potem oficjalnie oświadczyli, że taką okrojona wersję już otrzymali od Toei~). Niestety nie byłam tego świadkiem, bo wtedy oglądałam SM mocno nieregularnie (kiedy pierwszy arc był emitowany po raz pierwszy, widziałam tylko jeden odcinek w całości i końcówki dwóch innych... z których jednym był 44 ;)). O niewyemitowaniu tych odcinków dowiedziałam się znacznie później (nie wiem, czy już wtedy zaczęłam oglądać regularnie, czy też nie) z "Secret Service", gdy czytałam niektóre numery u moich kuzynów (acz oni kupowali ten magazyn ze względu na jej tematykę przewodnią, czyli gry komputerowe) - stamtąd też dowiedziałam się, co konkretnie wydarzyło się w tamtych dwóch odcinkach.

      " (Na marginesie: po latach nie mogę się nadziwić, że Polsat nie miał nic przeciwko wyemitowaniu odcinka 200, w którym Usagi pokazała się w pełnej krasie, w dodatku od frontu)."
      Ponoć właśnie miał coś przeciwko ;) - ogólnie to ponoć zastanawiano się nad niewyemitowaniem ostatnich pięciu odcinków (za dużo zgonów głównych postaci), nie tylko dwusetnego (zrezygnowano z tego pomysłu, bo to było w końcu zwieńczenie wszystkich serii). A poza tym to podobno zastanawiano się nad niewyemitowaniem odcinka 26 (w którym okazało się, że jedna z Tęczowych Youm w swojej współczesnej inkarnacji została katolickim księdzem), ale zrezygnowano ze względu na zbytnią przełomowość tego odcinka.

      Usuń
    13. Czyli dobrze pamiętam, że ich nie było. Choć kilka lat temu, gdy któraś z polskich stacji emitowała pierwszy arc SM, też nie pokazano ostatniego odcinka. Przedostatni chyba był, ale finałowego nie widziałam - choć miałam wtedy włączony telewizor.
      O niewyemitowaniu tych dwóch przeczytałam po latach w internecie. Do tamtej pory byłam przekonana, że nie obejrzałam ich z mojej winy, bo je przegapiłam ^^

      No, końcówka Stars przebiła wszystkie serie pod względem liczby zgonów. Pamiętam, że byłam bardzo zaniepokojona, oglądając te odcinki, bo wszystkie śmierci były, że tak to ujmę, na serio. Sailorki ginęły, ich ciała znikały, nie było możliwości przywrócenia ich. W poprzednich seriach kończyło się zawsze omdleniem, ogłuszeniem, porwaniem, wprowadzeniem w stan hipnozy czy śpiączki. Ale zawsze były ciała, i nadzieje na przywrócenie danej postaci do normalnego stanu.

      Usuń
    14. TV4 pokazała ostatni odcinek, ale w okolicach północy ;)

      Jakby nie było, to pod koniec Classica zginęło "tylko" sześć głównych postaci pozytywnych, a w Starsach dwanaście (wliczając Chibiusę).
      Mnie te śmierci nie niepokoiły, bo wiedziałam, że podobnie było w finale Classica... a poza tym to sobie myślałam, że jakby wszystko się ostatecznie zawaliło, to doszłoby do zbyt dużych komplikacji natury przyczynowo-skutkowej ;) Jakby świat został zniszczony przed podróżami w czasie Chibiusy (która w końcu miała duży wpływ na wydarzenia podczas aż trzech wojen w obronie Ziemi), doszłoby do zbyt wielu paradoksów czasowych ;P Tak to sobie tłumaczyłam, niemniej i Takeuchi, i twórcy anime nigdy się nie przejmowali takimi "drobnostkami". Gdy na początku Starsów Nehelenia porwała Mamoru, uniemożliwiając tym samym jego dalszy związek z Usą, jedyną zmianą było zniknięcie Chibiusy... ale już nie zniknięcie wspomnień o niej lub zmiany w wydarzeniach, na które miała wpływ. Podobnie było we właściwej części Starsów - jedyne, co zmieniło się po śmierci Mamoru, to to, że Chibiusa zniknęła ze zdjęcia, na którym wcześniej widniała obok Usagi i Mamoru (ale znów nikt o niej nie zapomniał~).

      Usuń
    15. Czyli jednak później, niż powinna, bo pamiętam, że ogólnie odcinki nadawano wcześniej.

      Faktem jest, że śmierci w pierwszym arcu też były dość brutalne - któraś z Sailorek (chyba Venus?) została opleciona pnączami, i tak na nich wisiała bezwładnie. Ale jako że te odcinki (tj. dwa ostatnie pierwszej serii) obejrzałam dopiero po latach, śmierci w Stars odebrałam jako najokropniejsze. Aczkolwiek samą walkę z Galaxią, oraz śmierci wojowniczek, nie uznawałam nigdy za najmroczniejszą część SM. Ten tytuł przypadł, w moim odczuciu, pierwszej części Stars: walce z Nehelenią napuszczoną na Sailorki przez Galaxię.
      Ano tak, masz rację :D Wibbly-wobbly, timey-wimey~
      Ale jako dziecko, nie tłumaczyłam sobie tego w tak logiczny sposób ^^

      Usuń
    16. "Czyli jednak później, niż powinna, bo pamiętam, że ogólnie odcinki nadawano wcześniej." - no właśnie~

      "Faktem jest, że śmierci w pierwszym arcu też były dość brutalne - któraś z Sailorek (chyba Venus?) została opleciona pnączami, i tak na nich wisiała bezwładnie." - tak, to była Venus, ale ona miała jeszcze takiego "farta" (głupio mi pisać to słowo, stad cudzysłów), że jej kaźń trwała względnie krótko (w porównaniu z resztą dziewczyn i Endymionem). Dla mnie najbardziej dołująca była za to śmierć Ami - jako jedyna umierała w samotności i w zasadzie jedyne, co zdołała zrobić, to odciągnąć uwagę Youm od reszty dziewczyn na kilka-kilkanaście minut oraz zniszczyć urządzenie służące do wywoływania złudzeń. Venus też zginęła w samotności, ale jej walka z demonem i śmierć wydarzyły się na tyle szybko, że chyba nawet nie miała dużo czasu na myślenie o swojej sytuacji (podczas gdy preludium do śmierci Ami było chyba najdłuższe w tym odcinku).

      "Aczkolwiek samą walkę z Galaxią, oraz śmierci wojowniczek, nie uznawałam nigdy za najmroczniejszą część SM. Ten tytuł przypadł, w moim odczuciu, pierwszej części Stars: walce z Nehelenią napuszczoną na Sailorki przez Galaxię."
      Dla mnie z kolei najmroczniej wypadła druga część serii S (z pominięciem postaci Mimete - chociaż jej ostatnie minuty przed zejściem ze sceny robiły wrażenie): zaczynając od końcówki odcinka, w którym Innerki poznają tożsamość Urana i Neptuna, na finałowej walce kończąc (chociaż żałuję, że nie pokazano bezpośrednio walki Saturn i Pharaoha 90).
      Niemniej początek serii Stars uważam za jeden z najlepszych z pierwszego anime - choćby ze względu na to, że ze wszystkich jego części najbardziej wyłamuje się ze schematów.

      Usuń
    17. A tak, seria S też była mroczna. A Super S miała na to zadatki (w sensie, wersja anime, bo manga odpowiednią dozą mroku miała), ale ostatecznie twórcy postawili na groteskę (może poza samą końcówką, gdy stara Nehelenia chciała zabić Chibiusę; ogólnie stara Nehelenia była dla mnie niepokojąca).
      O właśnie, wyłamanie się ze schematu to kolejna zaleta.Wydaje mi się, że jako widz, byłam już wtedy zmęczona formatem "monster of the week", dlatego ta część serii stała się taką chwilą oddechu (że tak to ujmę).

      Usuń
  3. Ah, czarodziejka z księżyca to moje dzieciństwo :) Obejrzałam wszystkie odcinki serialu i zbierałam magazyny :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A obejrzałaś serię Crystal? :)
      Jeśli tak, to co o niej sądzisz?

      Usuń